Deimosie
Przemieszczając swój statek z miejsca na miejsce na Deimosie co byłoby łatwe dzięki bardzo słabej grawitacjiastronauci chroniliby się przed burzami na Słońcu i strumieniami meteorów. Poza tym same księżyce są fascynujące i bezpośrednia analiza pobranych z nich próbek umożliwiłaby zbadanie ich tajemniczego pochodzenia [patrz: Joseph Veverka, „Phobos and Deimos”; Scientific American, luty 1977]. Natomiast prowadzenie bazy na powierzchni Marsa wiązałoby się z licznymi problemami. Pojazdy samobieżne rozmieszczone na całej planecie i tak musiałyby być zdalnie sterowane, co wymagałoby systemu łączności satelitarnej do przesyłania poleceń. Dostarczanie próbek z odległych stanowisk do bazy byłoby jeszcze trudniejsze. Do zasilania bazy w nocy i w czasie burz pyłowych niezbędne byłyby ciężkie akumulatory lub generatory jądrowe. Większość oczekiwanych korzyści z bezpośredniej załogowej wyprawy na Marsa, zarówno naukowych, jak i emocjonalnych, można by uzyskać, podejmując krótkie loty z baz księżycowych. Wystarczyłby do tego niewielki statek transportowy zamiast wielkiego pojazdu kosmicznego lądującego na Marsie, dzięki czemu dałoby się obniżyć koszty misji.